Czy da się przemienić stres i panikę na pozytywną ekscytację ?

18-11-2022

 

człowiek w mieście

Nie trzeba nikomu mówić jak byłaby to pozytywna przemiana. Tyle, że z praktyki codziennego życia wiemy, że nie bardzo się to udaje. Stres, lęk, strach i panika, nie są to przyjemne uczucia. Jednym zdarzają się częściej innym rzadziej, i to nie tylko dlatego że mamy różne sytuacje, lecz również różne systemy nerwowe. Dla jednych, nawet silny bodziec stresowy to tylko zachęta do działania, a dla innych nawet mały stresor to już „koniec świata”. Zaczyna się od małego bodźca, a kończy na tragicznym często w skutkach, ataku paniki. Ale już samo to stwierdzenie, z ostatnich zdań daje do myślenia. Czyli, nie tyle samo zdarzenie ma znaczenie, co jego personalny odbiór i interpretacja?

Niby oczywiste i powszechnie znane, co nie zmienia zupełnie sytuacji, ci co się stresują – to się stresują, a ci co nie – to nie. A może to zmienić ? No tak , ale układu nerwowego nie zmienimy. Możemy, co prawda trochę stępić lekami lub używkami, również tymi nie legalnymi, tyle że to działa bardziej po, niż w trakcie incydentu. Spróbujmy, zacząć od początku. Jest jakiś bodziec, który wytrąca nas z równowagi. Jest on obiektywny i czasami dobrzeby było adekwatnie zareagować. Dziś mamy przykłady ostrzeliwania miast Ukraińskich, gdzie bodziec jest poważny i raczej nie da się na niego nie zareagować. A nawet przesadnie reagowanie, jest tu jak najbardziej na miejscu. W życiu bez wojny, aż takich stresorów zazwyczaj nie mamy, ale również zdarzają się sytuacje ekstremalne – zagrażające życiu. Dlatego mechanizm „ Walcz albo Uciekaj”, jest tu adekwatny i pomagający w działaniu. Tyle, że nie mówimy tu o aż takich stresujących sytuacjach. Raczej na co dzień mamy wiele zdarzeń, nawet bardzo stresujących, ale nie ekstremalnych. I tu właśnie potrzebujemy coś zmienić.

Po pierwsze, musimy sobie uświadomić, że zdarzenia się zdarzają, a dopiero nasza interpretacja robi z nich stres lub ekscytujące zdarzenie. Nawet ta sama osoba różnie będzie odczytywała ten sam bodziec, w zależności , jak go interpretuje. Np. utrata kontroli nad ciałem w wypadku samochodowym lub na Rollercoaster, mimo że stan jest fizycznie taki sam, będzie różnie odbierany. Nasza interpretacja zdarzenia zależy od kontekstu, w jakim to odczucie się znajduje. Napisałem „odczucie” nie bez przyczyny. Bo następuje tu dość ciekawe sprzężenie zwrotne. Nasze odczucia, to wynik informacji z receptorów i prio-prio receptorów (receptorów wewnętrznych), przekazywane do mózgu i interpretowane właśnie przez niego, w zależności od kontekstu. Interpretacja, s kolei, wywołuje jeszcze większy wypływ neuroprzekaźników pozytywnych (np. dopaminy, serotoniny), lub negatywnych (kortyzol, noradrenalina) . Tak to, w zależności od interpretacji czujemy stres, strach, panikę lub przyjemność i błogość. Taka interpretacja np. występu publicznego, albo robi z niego koszmar, albo fascynujące doświadczenie. Zależnie od naszej interpretacji tego występu.

Po drugie, ilość i jakość dokrewnych neuroprzekaźników jest skorelowana nie tylko z interpretacją mózgu i myślami przy tym występującymi, ale może też na nią wpływać świadomie używając sprzężenia zwrotnego – bio feedback (sprzężenia zwrotnego funkcji życiowych organizmu) . Obrazowanie funkcji życiowych – oddechu, pulsu, ciśnienia krwi czy nawet rodzaju fal mózgowych, daje możliwość wpływanie na ich przebieg i intensywność. Powstaje cała gałąź medycyny; neurofeedbeck, bio-feedback czy EEG – feedback, która uczy pacjentów wpływania na rodzaj fal mózgowych, rytm serca czy głębokość i szybkość oddechu. Daje to zaskakująco dobre rezultaty, zmiany ilości i składu neuroprzekaźników dokrewnych, a co za tym idzie również samopoczucia pacjenta. Nie od dziś wiadomo, że zmiana oddychania niweluje stres. Nawet naturalnie bierzemy głęboki oddech w chwilach stresu. Przygotowuje dokładnie taką Apkę na telefon, pod nazwą „Opanuj Stres”, która będzie w tym pomagać. A przełomem jest to również dlatego, że możemy ją zastosować nie tylko w laboratorium, lecz wszędzie tam gdzie jest nam potrzebna i zawsze, bo raczej telefon mamy zawsze pod ręką. Taki uspokajający „papieros”, bo dokładnie taką funkcję będzie spełniać, bez zatruwania organizmu.

Trzecim elementem jest tu sposób interpretacji zdarzeń, czyli sposób i jakość myślenia. Myślenie w stresie i panice jest raczej pętlą tych samych myśli i wyobrażaniem sobie zagrożeń. Możemy ją przerwać dość łatwo, jeżeli skupimy się na jakimś małym przedmiocie lub punkcie. Wzrok się zatrzymuje i myśli stają. Proste, a jakie efektywne. Trochę przypomina to medytacje. Ważne, aby przerwać natłok złych myśli. Przenieść swoją uwagę na coś innego niż stresor, który spowodował naszą panikę. Pomocne jest tu też nauczenie się uciekania od myśli bieżących w absolut wielkich pytań. Kim jestem, co ja tu robię, jak oceniam swoje życie itd.. Pomocna jest tu Religia lub Zestaw Przekonań Pozytywnych, o ludziach i Świecie. Porównując nasze obecne problemy z dużymi „sprawami tego Świata”, nasze problemy stają się mniejsze i nieistotne. Daje to oddech od koncentracji na stresorze i możliwość oderwania myśli od zagrożeń o których myśleliśmy przed chwilą. Czasami taką rolę spełniają przyjaciele, którzy nie pogłębiają stresu tylko pokazują dystans, który powinniśmy zrobić do sprawy. A ideałem oczywiście jest własny dobry psycholog – terapeuta, bo nie tylko będzie to wiedział, co właśnie napisałem, ale również to, iż sama rozmowa o problemie często go neutralizuje i relatywizuje. I o to chyba w życiu chodzi, aby nie przejmować się głupotami i mało istotnymi problemami, a spojrzeć szerzej i z odpowiednią perspektywą. Nadać odpowiedni wymiar poszczególnym problemom. Gwarantowane, że staniesz się mniej zestresowany i spanikowany. Dobra rozmowa może zdziałać cuda.